W ostatnim czasie jednym z najgłośniejszych tematów w przestrzeni medialnej jest spór Rafała Brzoski z Metą dotyczący wykorzystywania wizerunku tego pierwszego na platformach zarządzanych przez Metę, takich jak Instagram i Facebook. Wizerunki znanych osób – w tym Rafała Brzoski – są wykorzystywane m.in. do tworzenia i powielania fake newsów, jak również jako „reklama” fałszywych inwestycji. Choć nie jest to oczywiste, tolerowanie tego rodzaju działalności godzi nie tylko w osoby, których wizerunek jest w taki sposób wykorzystywany, ale również jest źródłem poważnych ryzyk dla banków.
Choć spór ten trwa już od jakiegoś czasu, niedawno rozpalił go na nowo opublikowany przez Rafała Brzoskę wpis, do którego załączono zrzut ekranu ze sponsorowanego posta na Facebooku, na którym widać człowieka przypominającego ww. znanego przedsiębiorcę, w kajdankach i w otoczeniu policji. We wpisie wskazano również m.in., że – zdaniem autora – Meta osiąga znaczne zyski z „fake newsów i fake reklam”.
Ta kwestia dotyczy bardzo istotnego zagadnienia, jakim jest społeczna odpowiedzialność firm, z których usług korzysta – w ten czy inny sposób – zdecydowana większość społeczeństwa. Wniosek jest tym silniejszy, że Brzoska w kolejnych wpisach zwrócił uwagę na generowane przez sztuczną inteligencję treści, przedstawiające sceny intymne – co z kolei koresponduje z podejmowanymi w ostatnim czasie przez organy Unii Europejskiej działaniami mającymi na celu ochronę osób małoletnich przed niewłaściwymi treściami w Internecie.
Od fałszywego wizerunku do fałszywej inwestycji
Po tym wstępie mogłoby się wydawać, że zagadnienia te nie dotyczą banków w sposób bardziej istotny niż dowolnych innych podmiotów. Nic bardziej mylnego. Jak zaznaczyłem na początku, wizerunki znanych osób są wykorzystywane również w „reklamach” dotyczących fałszywych inwestycji. Wykorzystywanie tych wizerunków stanowi natomiast jeden z elementów profesjonalnie przygotowanego procederu przestępczego, którego ofiarami padają klienci banków, a odpowiedzialność finansową za jego skutki ponoszą nierzadko same banki.
Mechanizm jest następujący: „działy kreatywne” organizacji przestępczych tworzą grafiki z wizerunkami znanych (oraz darzonych zaufaniem) osób, które „reklamują” dokonywanie określonych inwestycji. Przykładem może być „reklama” z wizerunkiem znanego polityka, który zachęca do inwestowania np. w akcje Orlenu albo PGNiG. W naszej praktyce spotykaliśmy się np. z wykorzystywaniem w tym celu wizerunków Andrzeja Dudy, Mateusza Morawieckiego czy Krzysztofa Stanowskiego. Grafiki takie – jako posty sponsorowane – są następnie umieszczane na platformach internetowych, przede wszystkim na Facebooku.
Jak działa mechanizm oszustwa inwestycyjnego?
Osoba zainteresowana inwestycjami klika w taką reklamę, a następnie zostaje przekierowana na stronę internetową, na której podaje swoje dane kontaktowe – w tym momencie dane te przechwytują przestępcy. Następnie trafiają one do przestępczego „call center”, w którym jego „pracownicy” roztaczają przed klientem wizję dużych zysków. Scenariuszy w zakresie tego, co może stać się później, jest bardzo wiele – niekiedy klienci są namawiani do samodzielnego wykonywania transakcji (pod pozorem dokonywania inwestycji, przy czym w rzeczywistości środki z tych transakcji trafiają na rachunki bankowe kontrolowane przez przestępców), czasem jest to połączone z zaciąganiem przez klientów pożyczek lub kredytów (oszuści często przekonują klientów, że zainwestowanie większej kwoty – w tym pochodzącej z pożyczki lub kredytu – będzie skutkować jeszcze większymi zyskami), a nierzadko bywa tak, że oszuści namawiają klientów do zainstalowania aplikacji typu „zdalny pulpit” (AnyDesk, TeamViewer), która ma rzekomo służyć do ułatwienia inwestowania, a w rzeczywistości umożliwia oszustom przejęcie kontroli nad telefonem lub komputerem klienta, a następnie – wykorzystując tę kontrolę – oszuści samodzielnie składają dyspozycje w usługach bankowości elektronicznej – zarówno w zakresie transakcji, jak i pożyczek czy kredytów. W wielu sprawach kwoty wykonanych transakcji oraz zawartych umów kredytu/pożyczek sięgają setek tysięcy złotych.
Gdzie pojawia się odpowiedzialność banku?
Mimo że możliwych scenariuszy jest wiele, mają one wspólny mianownik – mogą bowiem prowadzić do pociągnięcia banku do odpowiedzialności. W przypadku transakcji sytuacja jest stosunkowo prosta: klient, gdy zorientuje się, że padł ofiarą przestępstwa, zgłasza do banku transakcje wykonane w ramach „inwestycji” jako transakcje nieautoryzowane, a następnie albo otrzymuje od banku zwrot kwot tych transakcji, albo też – o ile nie otrzyma zwrotu – pozywa bank. Natomiast jeżeli wskutek oszustwa doszło do zawarcia umowy kredytu, sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Nierzadko bowiem jest tak, że klienci – zaciągając kredyt – rzeczywiście mają wolę zawarcia umowy (aczkolwiek działają pod wpływem manipulacji innej osoby). W takim przypadku podważenie takiej umowy będzie bardzo utrudnione.
Nie oznacza to oczywiście, że każde oszustwo inwestycyjne skutkuje odpowiedzialnością banku. Ocena poszczególnych przypadków wymaga analizy konkretnych okoliczności sprawy, w szczególności zaś zachowania klienta.
W praktyce oznacza to, że na styku działalności platform internetowych, przestępczości zorganizowanej i usług finansowych powstaje coraz bardziej skomplikowany system ryzyk prawnych. Banki stają się jego uczestnikami nie dlatego, że są sprawcami nieprawidłowości, lecz dlatego, że to właśnie przez rachunki bankowe oraz systemy płatnicze przepływają środki będące przedmiotem oszustw, a także dlatego, że to do banków kierowane są w pierwszej kolejności roszczenia klientów, którzy utracili swoje oszczędności.
Spór Rafała Brzoski z Metą pokazuje więc problem znacznie szerszy niż wyłącznie ochrona dóbr osobistych czy odpowiedzialność platform internetowych za publikowane treści. W rzeczywistości jest on jednym z elementów walki z nowoczesnymi modelami oszustw finansowych, które wykorzystują zaufanie społeczne do osób publicznych, rozwój AI oraz powszechny zasięg mediów społecznościowych. Im skuteczniej będzie ograniczane publikowanie fałszywych reklam inwestycyjnych, tym mniejsza będzie liczba klientów padających ofiarą oszustw, a w konsekwencji również sporów prawnych dotyczących odpowiedzialności banków za skutki takich zdarzeń. W tym zakresie szczególną rolę odgrywają platformy internetowe.
Co problem fałszywych reklam oznacza dla sektora bankowego?
Dla sektora bankowego oznacza to konieczność nie tylko dalszego rozwijania mechanizmów bezpieczeństwa i monitorowania transakcji, ale również przygotowania się na coraz bardziej złożone spory sądowe dotyczące zarówno nieautoryzowanych transakcji płatniczych, jak i konsekwencji prawnych kredytów lub pożyczek zaciąganych pod wpływem manipulacji przestępców. Orzecznictwo w tym obszarze pozostaje dynamiczne, a każda sprawa wymaga szczegółowej analizy konkretnego stanu faktycznego oraz właściwego doboru strategii procesowej. Co istotne, opublikowany projekt rozporządzenia w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego (PSR) przewiduje określone obowiązki współpracy pomiędzy dostawcami usług płatniczych a dostawcami usług łączności elektronicznej, w tym platformami społecznościowymi. Celem tych rozwiązań jest ograniczenie skali oszustw płatniczych wykorzystujących kanały komunikacji elektronicznej. Projekt przewiduje również mechanizmy, które w określonych sytuacjach mogą otwierać drogę do dochodzenia przez banki roszczeń wobec podmiotów, które nie wywiązały się z przewidzianych obowiązków. Nie można więc wykluczyć, że w przyszłości ciężar ekonomiczny niektórych oszustw będzie przedmiotem sporów nie tylko pomiędzy klientami a bankami, lecz również pomiędzy bankami a operatorami platform internetowych.
Jak wspieramy banki w sporach dotyczących oszustw finansowych
Nasza kancelaria od wielu lat reprezentuje banki w postępowaniach dotyczących nieautoryzowanych transakcji płatniczych (w tym dotyczących oszustw inwestycyjnych) oraz sporów związanych z umowami kredytu i pożyczki zawieranymi w następstwie działań przestępczych. Prowadzimy obecnie kilkaset tego rodzaju postępowań, obejmujących zarówno spory dotyczące autoryzacji transakcji płatniczych, jak i sprawy związane z finansowaniem pozyskanym przez klientów pod wpływem manipulacji przestępców. Wspieramy instytucje finansowe zarówno na etapie przedsądowym, jak i w postępowaniach sądowych, pomagając w ocenie ryzyk prawnych, budowaniu argumentacji procesowej oraz wypracowywaniu skutecznych rozwiązań dostosowanych do specyfiki danego banku.
Autor: Daniel Bednarczyk, adwokat, Lider, Senior Associate w Lawspective.
E-mail: daniel.bednarczyk@lawspective.pl



