Fundacje rodzinne

Rejestrujemy i prowadzimy bieżącą obsługę prawną i podatkową fundacji rodzinnych.

Paweł Litwiński na inauguracji Polish Italian Business Council w Mediolanie

Radca prawny Paweł Litwiński, Partner Zarządzający w Lawspective, wziął udział w uroczystej inauguracji Polish Italian Business Council, która odbyła się w Palazzo delle Stelline w Mediolanie.

Powstanie Rady to ważny krok w kierunku dalszego zacieśniania relacji gospodarczych między Polską a Włochami. Jej działalność ma sprzyjać budowaniu kontaktów biznesowych, wymianie doświadczeń oraz tworzeniu nowych możliwości współpracy dla przedsiębiorców i inwestorów z obu krajów.

Udział Lawspective w inauguracji wpisuje się w nasze zaangażowanie w rozwój polsko-włoskiej współpracy biznesowej. Wspieramy polskich przedsiębiorców i inwestorów planujących wejście na rynek włoski, rozwój prowadzonej tam działalności oraz inwestycje, w tym zakup nieruchomości. Doradzamy także włoskim podmiotom zainteresowanym prowadzeniem działalności i realizacją inwestycji w Polsce.

Polish Italian Business Council tworzy wartościową platformę dialogu i współpracy pomiędzy środowiskami biznesowymi obu krajów. Dziękujemy za zaproszenie na inaugurację i życzymy Radzie oraz jej członkom powodzenia w rozwijaniu tej inicjatywy dla dalszego zacieśniania współpracy między polskim i włoskim rynkiem.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
[addtoany]

Jakub Giegiel: jak wiedza, doświadczenie i zaangażowanie przekładają się na rozwój kariery w Lawspective

Rozwój w Lawspective to połączenie wiedzy, inicjatywy i umiejętności pracy z ludźmi. Historia Jakuba Giegiela pokazuje, jak doświadczenie, zaangażowanie i konsekwencja przekładają się na kolejne etapy zawodowej ścieżki.

Od dołączenia do zespołu do roli Koordynatora

Jakub Giegiel dołączył do zespołu Lawspective we wrześniu 2024 roku, wnosząc cenne doświadczenie w prowadzeniu sporów sądowych, w tym spraw dotyczących kredytów frankowych (CHF). Jego bardzo dobra znajomość praktyki procesowej szybko przełożyła się na rosnącą rolę w Departamencie Procesowym.

W 2026 roku Jakub objął stanowisko Koordynatora. Dziś, jako radca prawny, Senior Associate i Koordynator, łączy pracę merytoryczną z organizacją pracy zespołu.

Odpowiedzialność za pracę zespołu i projekty

Jakub wspiera Partnerów w zarządzaniu zespołem prawników, koordynuje bieżące projekty, wdraża nowe osoby i dba o płynną współpracę przy dużej skali prowadzonych spraw.

Za jego awansem stoją przede wszystkim ogromne zaangażowanie, pracowitość oraz konsekwencja w działaniu. Jakub dobrze odnajduje się zarówno w wymagających zadaniach procesowych, jak i w pracy z ludźmi. Jest komunikatywny, otwarty i potrafi budować świetne relacje w zespole.

Cieszymy się, że możemy towarzyszyć mu w tym rozwoju i że swoją wiedzą oraz energią wspiera dziś także kolejne osoby w Lawspective.

Czytaj także inne artykuły z serii Employer Branding

Poznaj sylwetki naszych ekspertów i zobacz, jak budujemy #TeamLawspective – zespół prawników, którzy łączą pasję do prawa z odwagą do podejmowania wyzwań:

Michał Łukasiewicz – rozwój kariery w Lawspective

Monika Machnacka – Manager ds. administracyjno-prawnych

Jak rodzi się ekspert w świecie finansów? Historia Joanny Olechowskiej-Pucułek

Ekspertka prawa handlowego – Małgorzata Śledzińska

Daniel Bednarczyk – lider praktyki AML | Lawspective

Anna Olechowicz – ścieżka awansu prawnika, który nie boi się wyzwań – Lawspective

Dr Kinga Dziennik – połączenie wiedzy eksperckiej i biznesowego podejścia – Lawspective

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
[addtoany]

Dlaczego czas działa przeciwko gwarantowi?

W sporach o wypłatę z gwarancji ubezpieczeniowej zleceniodawca i gwarant często pozornie stoją po tej samej stronie. Obaj kwestionują żądanie beneficjenta, analizują dokumenty i rozważają proces. Ich interesy szybko jednak zaczynają się rozchodzić. Dla zleceniodawcy każdy miesiąc zwłoki oznacza późniejszy obowiązek zwrotu pieniędzy. Dla gwaranta ten sam miesiąc może oznaczać słabszą pozycję w przyszłym regresie.

Roszczenie zwrotne wobec zleceniodawcy powstaje dopiero z chwilą wypłaty kwoty gwarancji. Dopóki gwarant prowadzi spór z beneficjentem, nie może skutecznie dochodzić zwrotu. W przypadku przedsiębiorstw o napiętej płynności, szczególnie firm budowlanych, różnica kilku miesięcy może zdecydować o tym, czy należność zostanie odzyskana w całości, częściowo, czy nie zostanie odzyskana w ogóle.

Zwłoka służy przede wszystkim zleceniodawcy

Firmy budowlane często finansują bieżącą działalność z wynagrodzeń za wcześniej wykonane prace. Nie dysponują dużymi nadwyżkami, a ich płynność zależy od terminowych rozliczeń kolejnych kontraktów. Gdy beneficjent uruchamia gwarancję, wykonawca ma naturalny interes w tym, aby odsunąć wypłatę.

Może w tym czasie próbować odzyskać płynność, uzyskać finansowanie, złożyć wniosek o restrukturyzację albo doprowadzić do objęcia przyszłego regresu układem. Z perspektywy zleceniodawcy jest to racjonalna strategia. Gwarant nie powinien jednak finansować jej własnym ryzykiem.

Wstrzymanie prawidłowo zgłoszonej wypłaty naraża zakład ubezpieczeń na odsetki, koszty procesu i pogorszenie reputacji. Najpoważniejszym zagrożeniem pozostaje jednak utrata realnej możliwości odzyskania pieniędzy od zleceniodawcy.

Dwa lata to niejedyny problem

Zgodnie z aktualnym orzecznictwem roszczenie regresowe gwaranta przedawnia się po dwóch latach. Sąd Najwyższy przesądził to w wyroku z 11 lipca 2023 r. w sprawie II CSKP 734/22, a następnie potwierdził w postanowieniu z 26 czerwca 2025 r. w sprawie I CSK 2506/24.

Termin biegnie od chwili wypłaty kwoty gwarancji. Samo przedawnienie nie jest jednak największym zagrożeniem. Znacznie wcześniej może pogorszyć się sytuacja majątkowa dłużnika, mogą zniknąć aktywa objęte zabezpieczeniem, a inni wierzyciele mogą zająć majątek, z którego gwarant chciałby się zaspokoić.

Dlatego po wypłacie nie ma miejsca na organizacyjną zwłokę. Ubezpieczyciel powinien od razu wezwać zleceniodawcę do zwrotu, uruchomić zabezpieczenia przewidziane w umowie oraz sprawdzić, czy nie otwarto postępowania restrukturyzacyjnego lub upadłościowego. Jeżeli takie postępowanie już trwa, wierzytelność trzeba zgłosić prawidłowo i bez zbędnej zwłoki.

Relacja z klientem nie może zastępować procedury

Wielomiesięczne spory z beneficjentami biorą się często z presji zleceniodawcy, który pozostaje klientem ubezpieczyciela. Bywa, że współpraca trwa od lat, obejmuje wiele kontraktów i generuje istotny przypis. W takiej sytuacji decyzja o wypłacie może być postrzegana jako zagrożenie dla relacji handlowej.

To właśnie wtedy gwarant powinien szczególnie wyraźnie oddzielić ocenę żądania od decyzji biznesowych. Gwarancja na pierwsze żądanie nie może działać inaczej w zależności od znaczenia klienta. Jeżeli dokumenty spełniają warunki formalne, a nie zachodzi oczywiste nadużycie, środki powinny zostać wypłacone w terminie wynikającym z gwarancji.

Zleceniodawca nie pozostaje bez ochrony. Jeżeli uważa, że beneficjent żąda wypłaty bez podstawy, może sam wystąpić do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie skierowanym przeciwko beneficjentowi. Dopiero uzyskanie takiego zabezpieczenia tworzy dla gwaranta podstawę prawną do wstrzymania płatności. Rolą ubezpieczyciela nie jest zastępowanie wykonawcy w jego sporze z inwestorem.

Procedura zamiast każdorazowego dylematu

Profesjonalny model działania powinien być oparty na stałej sekwencji czynności. Najpierw potrzebna jest szczegółowa kontrola formalna według listy stworzonej na podstawie konkretnej gwarancji. Wykryte braki należy natychmiast przekazać beneficjentowi.

Jeżeli żądanie jest prawidłowe, wypłata powinna nastąpić w terminie, bez uzależniania jej od protestów zleceniodawcy. Zarzut nadużycia należy uwzględniać tylko wtedy, gdy okoliczności są skrajne, oczywiste i dobrze udokumentowane. Bezpośrednio po wypłacie trzeba uruchomić regres oraz wszystkie dostępne zabezpieczenia.

Taki model może wydawać się surowy wobec klienta. W rzeczywistości chroni obie strony przed niejasnością. Zleceniodawca od początku zna reguły, a gwarant nie podejmuje każdej decyzji pod presją aktualnej relacji handlowej.

Szybka wypłata chroni wartość produktu

Sensem gwarancji płatnej na pierwsze żądanie jest pewność, że beneficjent otrzyma pieniądze szybko, bez konieczności uprzedniego wygrania procesu dotyczącego kontraktu. Gwarant, który respektuje tę funkcję, wzmacnia własną wiarygodność. Jednocześnie powinien równie szybko przechodzić od wypłaty do egzekwowania regresu.

Największym błędem nie jest więc sama wypłata. Jest nim opóźnienie, które nie zmienia zasad odpowiedzialności gwaranta, za to zwiększa jego ryzyko kredytowe, odsetkowe i procesowe. W tym obszarze szybkość nie oznacza pochopności. Oznacza dobrze przygotowaną procedurę.

Artykuł ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej nr 33/2026.

Autor: Adam Tula, adwokat, Senior Associate w Lawspective.

E-mail: adam.tula@lawspective.pl

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
[addtoany]

AI, fake reklamy i oszustwa inwestycyjne – nowe źródło sporów dla banków

W ostatnim czasie jednym z najgłośniejszych tematów w przestrzeni medialnej jest spór Rafała Brzoski z Metą dotyczący wykorzystywania wizerunku tego pierwszego na platformach zarządzanych przez Metę, takich jak Instagram i Facebook. Wizerunki znanych osób – w tym Rafała Brzoski – są wykorzystywane m.in. do tworzenia i powielania fake newsów, jak również jako „reklama” fałszywych inwestycji. Choć nie jest to oczywiste, tolerowanie tego rodzaju działalności godzi nie tylko w osoby, których wizerunek jest w taki sposób wykorzystywany, ale również jest źródłem poważnych ryzyk dla banków. 

Choć spór ten trwa już od jakiegoś czasu, niedawno rozpalił go na nowo opublikowany przez Rafała Brzoskę wpis, do którego załączono zrzut ekranu ze sponsorowanego posta na Facebooku, na którym widać człowieka przypominającego ww. znanego przedsiębiorcę, w kajdankach i w otoczeniu policji. We wpisie wskazano również m.in., że – zdaniem autora – Meta osiąga znaczne zyski z „fake newsów i fake reklam”.

Ta kwestia dotyczy bardzo istotnego zagadnienia, jakim jest społeczna odpowiedzialność firm, z których usług korzysta – w ten czy inny sposób – zdecydowana większość społeczeństwa. Wniosek jest tym silniejszy, że Brzoska w kolejnych wpisach zwrócił uwagę na generowane przez sztuczną inteligencję treści, przedstawiające sceny intymne – co z kolei koresponduje z podejmowanymi w ostatnim czasie przez organy Unii Europejskiej działaniami mającymi na celu ochronę osób małoletnich przed niewłaściwymi treściami w Internecie.

Od fałszywego wizerunku do fałszywej inwestycji

Po tym wstępie mogłoby się wydawać, że zagadnienia te nie dotyczą banków w sposób bardziej istotny niż dowolnych innych podmiotów. Nic bardziej mylnego. Jak zaznaczyłem na początku, wizerunki znanych osób są wykorzystywane również w „reklamach” dotyczących fałszywych inwestycji. Wykorzystywanie tych wizerunków stanowi natomiast jeden z elementów profesjonalnie przygotowanego procederu przestępczego, którego ofiarami padają klienci banków, a odpowiedzialność finansową za jego skutki ponoszą nierzadko same banki.

Mechanizm jest następujący: „działy kreatywne” organizacji przestępczych tworzą grafiki z wizerunkami znanych (oraz darzonych zaufaniem) osób, które „reklamują” dokonywanie określonych inwestycji. Przykładem może być „reklama” z wizerunkiem znanego polityka, który zachęca do inwestowania np. w akcje Orlenu albo PGNiG.  W naszej praktyce spotykaliśmy się np. z wykorzystywaniem w tym celu wizerunków Andrzeja Dudy, Mateusza Morawieckiego czy Krzysztofa Stanowskiego. Grafiki takie – jako posty sponsorowane – są następnie umieszczane na platformach internetowych, przede wszystkim na Facebooku. 

Jak działa mechanizm oszustwa inwestycyjnego?

Osoba zainteresowana inwestycjami klika w taką reklamę, a następnie zostaje przekierowana na stronę internetową, na której podaje swoje dane kontaktowe – w tym momencie dane te przechwytują przestępcy. Następnie trafiają one do przestępczego „call center”, w którym jego „pracownicy” roztaczają przed klientem wizję dużych zysków. Scenariuszy w zakresie tego, co może stać się później, jest bardzo wiele – niekiedy klienci są namawiani do samodzielnego wykonywania transakcji (pod pozorem dokonywania inwestycji, przy czym w rzeczywistości środki z tych transakcji trafiają na rachunki bankowe kontrolowane przez przestępców), czasem jest to połączone z zaciąganiem przez klientów pożyczek lub kredytów (oszuści często przekonują klientów, że zainwestowanie większej kwoty – w tym pochodzącej z pożyczki lub kredytu – będzie skutkować jeszcze większymi zyskami), a nierzadko bywa tak, że oszuści namawiają klientów do zainstalowania aplikacji typu „zdalny pulpit” (AnyDesk, TeamViewer), która ma rzekomo służyć do ułatwienia inwestowania, a w rzeczywistości umożliwia oszustom przejęcie kontroli nad telefonem lub komputerem klienta, a następnie – wykorzystując tę kontrolę – oszuści samodzielnie składają dyspozycje w usługach bankowości elektronicznej – zarówno w zakresie transakcji, jak i pożyczek czy kredytów. W wielu sprawach kwoty wykonanych transakcji oraz zawartych umów kredytu/pożyczek sięgają setek tysięcy złotych.

Gdzie pojawia się odpowiedzialność banku?

Mimo że możliwych scenariuszy jest wiele, mają one wspólny mianownik – mogą bowiem prowadzić do pociągnięcia banku do odpowiedzialności. W przypadku transakcji sytuacja jest stosunkowo prosta: klient, gdy zorientuje się, że padł ofiarą przestępstwa, zgłasza do banku transakcje wykonane w ramach „inwestycji” jako transakcje nieautoryzowane, a następnie albo otrzymuje od banku zwrot kwot tych transakcji, albo też – o ile nie otrzyma zwrotu – pozywa bank. Natomiast jeżeli wskutek oszustwa doszło do zawarcia umowy kredytu, sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Nierzadko bowiem jest tak, że klienci – zaciągając kredyt – rzeczywiście mają wolę zawarcia umowy (aczkolwiek działają pod wpływem manipulacji innej osoby). W takim przypadku podważenie takiej umowy będzie bardzo utrudnione.

Nie oznacza to oczywiście, że każde oszustwo inwestycyjne skutkuje odpowiedzialnością banku. Ocena poszczególnych przypadków wymaga analizy konkretnych okoliczności sprawy, w szczególności zaś zachowania klienta.

W praktyce oznacza to, że na styku działalności platform internetowych, przestępczości zorganizowanej i usług finansowych powstaje coraz bardziej skomplikowany system ryzyk prawnych. Banki stają się jego uczestnikami nie dlatego, że są sprawcami nieprawidłowości, lecz dlatego, że to właśnie przez rachunki bankowe oraz systemy płatnicze przepływają środki będące przedmiotem oszustw, a także dlatego, że to do banków kierowane są w pierwszej kolejności roszczenia klientów, którzy utracili swoje oszczędności.

Spór Rafała Brzoski z Metą pokazuje więc problem znacznie szerszy niż wyłącznie ochrona dóbr osobistych czy odpowiedzialność platform internetowych za publikowane treści. W rzeczywistości jest on jednym z elementów walki z nowoczesnymi modelami oszustw finansowych, które wykorzystują zaufanie społeczne do osób publicznych, rozwój AI oraz powszechny zasięg mediów społecznościowych. Im skuteczniej będzie ograniczane publikowanie fałszywych reklam inwestycyjnych, tym mniejsza będzie liczba klientów padających ofiarą oszustw, a w konsekwencji również sporów prawnych dotyczących odpowiedzialności banków za skutki takich zdarzeń. W tym zakresie szczególną rolę odgrywają platformy internetowe.

Co problem fałszywych reklam oznacza dla sektora bankowego?

Dla sektora bankowego oznacza to konieczność nie tylko dalszego rozwijania mechanizmów bezpieczeństwa i monitorowania transakcji, ale również przygotowania się na coraz bardziej złożone spory sądowe dotyczące zarówno nieautoryzowanych transakcji płatniczych, jak i konsekwencji prawnych kredytów lub pożyczek zaciąganych pod wpływem manipulacji przestępców. Orzecznictwo w tym obszarze pozostaje dynamiczne, a każda sprawa wymaga szczegółowej analizy konkretnego stanu faktycznego oraz właściwego doboru strategii procesowej. Co istotne, opublikowany projekt rozporządzenia w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego (PSR) przewiduje określone obowiązki współpracy pomiędzy dostawcami usług płatniczych a dostawcami usług łączności elektronicznej, w tym platformami społecznościowymi. Celem tych rozwiązań jest ograniczenie skali oszustw płatniczych wykorzystujących kanały komunikacji elektronicznej. Projekt przewiduje również mechanizmy, które w określonych sytuacjach mogą otwierać drogę do dochodzenia przez banki roszczeń wobec podmiotów, które nie wywiązały się z przewidzianych obowiązków. Nie można więc wykluczyć, że w przyszłości ciężar ekonomiczny niektórych oszustw będzie przedmiotem sporów nie tylko pomiędzy klientami a bankami, lecz również pomiędzy bankami a operatorami platform internetowych.

Jak wspieramy banki w sporach dotyczących oszustw finansowych

Nasza kancelaria od wielu lat reprezentuje banki w postępowaniach dotyczących nieautoryzowanych transakcji płatniczych (w tym dotyczących oszustw inwestycyjnych) oraz sporów związanych z umowami kredytu i pożyczki zawieranymi w następstwie działań przestępczych. Prowadzimy obecnie kilkaset tego rodzaju postępowań, obejmujących zarówno spory dotyczące autoryzacji transakcji płatniczych, jak i sprawy związane z finansowaniem pozyskanym przez klientów pod wpływem manipulacji przestępców. Wspieramy instytucje finansowe zarówno na etapie przedsądowym, jak i w postępowaniach sądowych, pomagając w ocenie ryzyk prawnych, budowaniu argumentacji procesowej oraz wypracowywaniu skutecznych rozwiązań dostosowanych do specyfiki danego banku.

Autor: Daniel Bednarczyk, adwokat, Lider, Senior Associate w Lawspective. 

E-mail: daniel.bednarczyk@lawspective.pl

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
[addtoany]